Łożyska samochodowe noclegi System Zarządzania Treścią CMS Kredyt mieszkaniowy fotografia reklamowa
Dzień Matki Życzenia na Dzień Matki

Super Tapetki
Nokia Siemens Ericsson Motorola Mitsubishi Panasonic Philips Sagem Alcatel Samsung Sony-ericsson Sendo Lg Sharp Nec Benq-siemens


Pomysłowy Dobromir
Dzwonki
dla telefonu Sendo
Kod: SD1077NUV
Aby otrzymać dzwonki Pomysłowy Dobromir - melodia z wieczorynki wyślij sms o treści SD1077NUV pod numer 7228


Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:SD1077NUV na numer 7228
Cena SMSa wynosi 2 pln (2.44 pln z VAT).



Usługa dzwonki dostępna na telefony Sendo: X, SV663, S600, S360, P200, M570, M550,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.

Wierszyk...
1 "Za górami" to co? "Za lasami" to jak? Że to góry, myślicie, że lasy? Za górami - to dzwon, Zaśpiew pieśni i ton - Zaraz zagra zagóramizalasmi, Hołubcami, podkutymi obcasami W ziemię wyrżnie step-topot żelazny. "Tańcowała" to co? Tańcowała, no tak... Ale tańce cygańcami gędą, Wywijała od Tater, od Beskid ku Węgrom, Zapadał w ramiona tańcującym łazęgom, Przefruwała cyganiącym od siebie do siebie, Gwiazdowała ogniem oczu po łące, po niebie, Za morawą, za madziarą tańcowała Małgorzatka gorejąca, zagorzała. Trawą-łęgiem węgrowała kołokregiem Po murawach, po dolinach gnała cięgiem, Cięgiem-kołem, górą-dołem, za górami, Za lasami Morawianka z Cyganami. Wichrowały gwiazdy w głowie i gorzałka, Aż huknęła, ogłosiła Małgorzatka: 2 "ja w góry ja od gór na hory na wierhy hornym jarem w czarny bór z boru ja na czehry na czehry na urhy na hongry na huzary na wichry na wędry na żebry na hungary - na wędry na udry na hory na hongrowiany a ganiaj do d'oganiago naj smiga da na cygany! w báłgary w báłkany w istambuł w pustynie w araby w mazuwary da na hindackie stepynie ste-pynie stepia-ny prastare istukany na gangi na gandziary gań d'ganiaj go na cygany! step-zastep step-topot step-potop kopytary top stepem top trawami trawy kopcem za mazuwary!" 3 Pracował najpierw w KIPie W Katowicach, Niezbyt długo była w KIPie W Katowicach; Zamiast kwity KIPu Rejestrować w biurze "...Zakwitały pęki białych róż" W rejestraturze I na ulicach, I na księżycach - Wszędzie róże, W całych na świecie Katowicach. W KIPie robiono takie rzeczy: L. Dz. 2813/BP/36 Katowice dnia w związku z powołując się na z wys. poważ. i pieczęć. Albo takie w KIPie mieli troski: L. Dz. 4702/MK/77-a Katowice dnia w odpowiedzi na mamy zaszczyt za--- Nacz. Wydz. (-)ściskowski. I dlatego wielki był KIP ważny był KIP groźny był KIP dom-blok nikiel i szkło 99 lustrzanych szyb - a było - STO! Lecz pewnego dnia, (Katowice dnia, jerum, jerum! Katowice dnia - i bez numeru!!!) miała zaszczyt za- śpiewać nagle przed dygnitarzem: "Siedziała na lipie pracował w KIPie" i w szybę KIPu kałamarzem! I więcej nic. Wyrzucona za (-)Nacz. Wydz. 4 Taki jest początek opowieści O Indyjskim Jarmarku Który się odbył w mieście... w mieście: Cieszynie, Kieżmarku, Bagdadzie, Nowym Targu, W Rzymie, Jerusalimie, Pod Bieszczadem, gdzie nie Bieszczad, nie Beskid, Ale polski Hindukusz niebieski, W onej Persji, gwiazdami dzierganej, Gdzie Śpiewanie i gdzie Cygany, I gdzie Ona - zamaszysta, kraciasta, kwiaciasta - Cyganeczka, naczynie żądz, Idzie szybko ulicami pstrokatego miasta, Papirosku, papirosku ćmiąc... 5 "Czego ty u Cyganów szukasz? Źle ci to w domu? Kocha się w tobie dependent, pan Łukasz, I pan Jan z PKO, I pan Paweł, perukarz, A ojciec w rynku ma sklep z galanterią, A matka z domu Różniecka, A wuj Różniecki był uczestnikiem, A stryj Kościński jest kanonikiem, A uczyłam cię przecież od dziecka: Dajże ty pokój tym breweriom, Życie trzeba na serio, Wuj uczestnik przewróci się w grobie, Stryj kanonik pozbawi cię spadku! Zmiłuj się, przestań, zaszkodzisz sobie! Chodź do domu, chodź do domu, Małgorzatko!" 6 Pijanemu targ, pijanemu jarmark, Kaszkiecik na bakier, a biczysko kamrat, Jak z bicza wystrzeli, to jak z piąci armat. Targ na rynku, W rynku szynk, A w tym szynku Ciosek dzyng, A w tym szynku dymno, piwno, Nic nie mówił, tylko kiwnął. Znaczy: śpyrt. Szklanka, dwie, Tylko kiwnąć, Żyd już wie. Na czterdziestkę toby mrugnął, Ale co czterdziestka? G... Dzisiaj - śpryt. Zagryzł trzecią korniszonem. Zamknął oczy. Czeka. Już. Już mu gra, już pnie się wzgórz Ulubione, upragnione. Ciągnie z brzucha aż po kark I w gorących wzbiera wargach I: "Pi-ja-nemu targ, Pijanemu jarmark!" Aż po oczy wypuczone, Aż po czub! A w czubie - fyrt! Niesie szumne i spiętrzone... Znaczy: śpyrt. 7 A ten jej tancerz, Dżuli imieniem, Twardy w ramionach, pierś - łuk, Kámienie, kámienie, o-oj kámienie, Kámienie, kámienie, ná szosie tłukł. Patrzy dziewczyna: wrząca smołą czupryna, oczy - arabia, tors - brąz, pot z torsu miedzią spływa, oczy - arabia, smolista oliwa, a każdy cios - wstrząs, a każdy cios: tors - brąz. "Cygan, Cygan, gdzieś ty bywał? Ze mną tańcował, ze mną śpiwał. Czegoś uciekł? Kamienie tłuczesz. Widzisz? Ręka. Włosy nią uczesz, Uczesz włosy żywym grzebieniem, Żebyś był ładny - i chodź w pląs! Kámienie, kámienie, tors-brąz! A na mnie - dotknij - tylko ta kiecka, Cieniuśka - czujesz - nie!!! grzech! A moja mama z domu Różniecka, A ojciec..." - prysła, i w śmiech, w śmiech! Kámienie, kámienie, o-oj kamienie, A w lesie mięciutki mech... mech... I zerwała kłos jęczmienia wąsaty, Niedaleko stanęła - o kłos, I łaskocze go kłosem włochatym, Kłośnym włosem łaskoce mu nos... "Cygan, Cygan, gdzie masz wąs?" I chichoce chutliwie, tkliwie, Aż - rozbłysło pełganiem w hebanowej oliwie I pod brązem wystąpił - pąs, Ale jeszcze wali uporczywie: Tors - brąz, tors - brąz, A ta bliżej, bliżej, o włos, Coraz chytrzej, coraz urodziwiej... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Wiesz, jak pachną w upał pokrzywy? Tak pachniała. I jeszcze mlekiem gorącym, I macierzanką, gdy nieomal Ogniem liliowym pełga, palona Przepiorunowym słońcem. I nie myrrhą, ambrą i nardem, Ale łożem żarkim i twardym Z tłuczonego kamienia, I nie górnym cedrem libańskim, Ale sinym dymem cygańskim, Pachnącym jak sama ziemia 8 Popatrzyła. Uśmiechnęła się, "Daj się sztachnąć" ..Zaciągnęła się. Dymek puściła mu w twarz: "Cygan, Cygan, co mi dasz?" Inni, o! nie żałowaliby, Jak nic pięćset złotych daliby. W Katowicach jeden szwab To mi tysiąc złotych kładł. Nawet ładny, nawet młody, Ja w cukierni jadłam lody: Malinowe, ananasowe (Bo ja lubię owocowe). On pochodzi, grzecznie wita się, Ja go nie znam, a on pyta się: "Ist der Platz - powiada - frei?" (Jeszcze raz się sztachnąć daj.) Zaciągnęła się. Uśmiechnęła się. Jak kot w miękki kłąb zwinęła się. Mówię: "Frei". Bo czemu nie? Siadł i zaczął kusić mnie. Że on dobry, że ożeni się, Że on stały, nie odmieni się, Że on w banku krocie ma I w Cieszynie ciocię ma. A ta ciocia... No jednym słowem Dwie piećsetki seledynowe Kładł mi na stół, żebym w holu Dziś czekała w "Metropolu". Ja go słucham, bo on miły, A mnie lody się roztopiły: Malinowe, ananasowe (Bo ja lubię owocowe). Roztopiły się w mleczko chłodne, Seledynowo-złoto-miodne Z pasemkami różowymi Mali-mali-malinowymi. Czasem tak na niebie bywa. Kiedy obłok w obłok wpływa: Różowieńki, malinowy W złoty, złoty, ananasowy... Uśmiechnęła się. Popatrzyła. Spał jak ciemna w polu mogiła. Wstała, śliczna i nieszczęśliwa, Idzie ścieżką i chabry zrywa. Idzie - naga i sprawiedliwa. Pamiętajcie: SPRAWIEDLIWA. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . --

Dzień Matki . info - Dziś imieniny Hilarego, Franciszki, Ksawery