boks
boks
www.boxing-krakow.o…
Pożyczki gotówkowe
nasi doradcy Ci pomogą
icfo.pl/pozyczki/
Biżuteria
Biżuteria
www.hanacollection.…
nisko
forum miasta nisko
www.nisko.org
Katalog Stron Warszawa
Katalog Stron Warszawa
www.salsa.warszawa.…
Dzień Matki Życzenia na Dzień Matki

Super Tapetki
Nokia Siemens Ericsson Motorola Mitsubishi Panasonic Philips Sagem Alcatel Samsung Sony-ericsson Sendo Lg Sharp Nec Benq-siemens


Dance
Polifonia SMS
dla telefonu Panasonic
Kod: PP3317483NUV
Aby otrzymać polifonia SMS Dance - Giulia Siegel wyślij sms o treści PP3317483NUV pod numer 7428


Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:PP3317483NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).



Usługa polifonia SMS dostępna na telefony Panasonic: GD67, G50,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.

Wierszyk...
Dużo cierpiałem lecz koniec się zbliża Z uspokojeniem po przebytej męce - Pójdę, o Chryste, do stóp twego krzyża Wyciągnąć znowu z utęsknieniem ręce I witać ciszę zachodzącej zorzy, Która mnie w prochu u stóp twych położy! Nie pomnę modlitw, com niegdyś ze skruchą Przy boku matki powtarzał niewinny Te utonęły w fali życia głucho, I odkąd w gruzy padł mój raj dziecinny, Odkąd mi zabrakło ojczyzny i domu, Nie otworzyłem mej duszy nikomu! Nawet przed Tobą, nie mogłem, o Panie, Wydobyć płaczu z mej piersi ściśniętej, Bo wzrok mój padał w bezdenne otchłanie, A tyś mi zniknął na krzyżu rozpięty, Spośród pokoleń rozrzuconych kości, Za ciemną chmurą krwi, łez i nicości Ręką ziemskiego dotknąłem się błota, Widziałem zbrodnie, nie widziałem kary, Oprócz boleści i nędzy żywota Nic nie znalazłem, i zbrakło mi wiary, I dalej w ciemność poszedłem z rozpaczą, Zazdroszcząc ludziom, co na globach płaczą Widziałem trwogę i niemoc konania, Widziałem duchów hańbę i upadek - Lecz nie widziałem nigdzie zmartwychwstania, I próżnych męczeństw przerażony świadek, Patrząc na niebo, co nigdy nie dnieje, Straciwszy wiarę, straciłem nadzieję Kochałem jeszcze biedne ludzkie cienie, Które na stosach palą się i świecą, Myślałem bowiem, ze biegnąc w płomienie, Wiedzą przynajmniej, dlaczego tam lecą, I, że przyjmując każdy ból i ranę, W piersiach anielstwo noszą nieskalane. Lecz gdym obaczył, skąd tu wszystkie czyny Swój tajemniczy początek wywodzą; Skąd wyrastają ściekłe krwią wawrzyny, Gdzie upadają ci, co w niebo godzą, I gdy wnikając w serc zranionych ciemność, Za każdym bólem znalazłem nikczemność, Natenczas miłość stała się podobną Do nienawiści smutnej i posępnej, I przeklinałem tę rzeszę żałobną, I pogardzałem nimi - sam występny... I mścić się chciałem za gorycz zawodu, Żem nie mógł kochać jak dawniej za młodu. Tak więc w mej duszy zburzonym kościele Została straszna pustka i samotność, Sam jako nędzarz zostałem w popiele I własną badać zacząłem przewrotność, I wszystko w sobie znalazłem to samo, Co mi się zdało być u drugich plamą. Wszystkie pragnienia nędzne, brudne, liche, Co kłamią tylko pozór wyższej cnoty, Olbrzymią nicość i olbrzymią pychę Znalazłem na dnie swej własnej istoty, I tak swe serce rozpoznawszy chore, Straciłem w sobie ostatnią podporę. Lecz ta upadku właśnie ostateczność, Co mnie w bezdennej pogrążyła nocy, Dała, mi poznać wszechwładną konieczność Wyższej a razem nieskończonej mocy. I moja rozpacz szalona i trwoga Świadczyła jeszcze o potędze Boga. Na mojej piersi spoczywał schowany Maleńki krzyżyk ze słoniowej kości: Świadek młodzieńczej wiary nieskalanej, Dar macierzyńskiej najczystszej miłości, Co przetrwał wszystkie burze i szaleństwa Znakiem cichego, boskiego męczeństwa. Kiedy go teraz na piersi zbolałej Po latach tylu znalazłem niewierny, Tak mi się wydał znowu jasny, biały, Taki potężny i tak miłosierny, Że znów tęsknotą zadrżało mi łono Za tą postacią tyle uwielbioną! I powitałem światło wiecznie nowe Z tych jasnych ramion krzyża tryskające, I na skrwawione stopy Chrystusowe Tak samo lałem moje łzy gorące, Jak wówczas, kiedym poił serce młode, Patrząc na mistrza nadziemską pogodę. I znów słyszałem te boskie wyrazy: "Chodźcie tu do mnie wy, którzy cierpicie, Chodźcie tu do mnie leczyć ziemskie zmazy, We mnie jest spokój i we mnie jest życie, Nie plączcie próżno na świeżej ruinie, Wszystko przemija, prawda nie przeminie!" Więc posłuchałem słodkiego wezwania - I oto idę z mym sercem schorzałem, I pewny jestem twego zmiłowania, Bom wiele błądził, lecz wiele kochałem, I drogi życia przeszedłem cierniste... Więc Ty mnie teraz nie odepchniesz, Chryste! Adam Asnyk 9 listopad 1869 --

Dzień Matki . info - Dziś imieniny Doroty, Justyna, Wawrzyńca