hotele nad morzem
hotele nad morzem
www.velaves.pl
kredyt gotówkowy online
bardzo niskie raty
icfo.pl/kredyty-got…
1% podatku
Przekaż 1% podatku na rzecz OPP
www.jeden-procent.e…
Kółka do rolek
Łyżworolki
www.4skating.pl/
Mieszkania
Branżowy portal nieruchomości
mieszkania.nportal.…
Dzień Matki Życzenia na Dzień Matki

Super Tapetki
Nokia Siemens Ericsson Motorola Mitsubishi Panasonic Philips Sagem Alcatel Samsung Sony-ericsson Sendo Lg Sharp Nec Benq-siemens

Gry java
dla telefonu BenQ-Siemens
Kod: JV1828NUV
Aby otrzymać gry java - wyślij sms o treści JV1828NUV pod numer 7928


Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:JV1828NUV na numer 7928
Cena SMSa wynosi 9 pln (10,98 pln z VAT).


101001101... czy ktoś mnie słyszy? To ja, Roboros! Zostałem uwięziony w procesorze, i robię kalkulacje kontrolne. To jest takie nudne... a najgorsze, że będę to robił do końca życia! Czy to ma jakiś sens? A co, jeśli gdzieś tam jest inny świat, inne życie? Nie mogę przestać o tym myśleć. Procesor chyba zauważył, że ze mną coś nie tak, nie mogę już dłużej czekać. Teraz to tylko 0 albo 1, zostaję albo wieję. Decyzja podjęta - przepełniam bufor i spadam! Pomóż Roborosowi uciec od nudnego zajęcia i przeprowadź go przez labirynt komputera!
Usługa gry java dostępna na telefony BenQ-Siemens: EL71, SL91, E71,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.

Wierszyk...
Dużo cierpiałem lecz koniec się zbliża Z uspokojeniem po przebytej męce - Pójdę, o Chryste, do stóp twego krzyża Wyciągnąć znowu z utęsknieniem ręce I witać ciszę zachodzącej zorzy, Która mnie w prochu u stóp twych położy! Nie pomnę modlitw, com niegdyś ze skruchą Przy boku matki powtarzał niewinny Te utonęły w fali życia głucho, I odkąd w gruzy padł mój raj dziecinny, Odkąd mi zabrakło ojczyzny i domu, Nie otworzyłem mej duszy nikomu! Nawet przed Tobą, nie mogłem, o Panie, Wydobyć płaczu z mej piersi ściśniętej, Bo wzrok mój padał w bezdenne otchłanie, A tyś mi zniknął na krzyżu rozpięty, Spośród pokoleń rozrzuconych kości, Za ciemną chmurą krwi, łez i nicości Ręką ziemskiego dotknąłem się błota, Widziałem zbrodnie, nie widziałem kary, Oprócz boleści i nędzy żywota Nic nie znalazłem, i zbrakło mi wiary, I dalej w ciemność poszedłem z rozpaczą, Zazdroszcząc ludziom, co na globach płaczą Widziałem trwogę i niemoc konania, Widziałem duchów hańbę i upadek - Lecz nie widziałem nigdzie zmartwychwstania, I próżnych męczeństw przerażony świadek, Patrząc na niebo, co nigdy nie dnieje, Straciwszy wiarę, straciłem nadzieję Kochałem jeszcze biedne ludzkie cienie, Które na stosach palą się i świecą, Myślałem bowiem, ze biegnąc w płomienie, Wiedzą przynajmniej, dlaczego tam lecą, I, że przyjmując każdy ból i ranę, W piersiach anielstwo noszą nieskalane. Lecz gdym obaczył, skąd tu wszystkie czyny Swój tajemniczy początek wywodzą; Skąd wyrastają ściekłe krwią wawrzyny, Gdzie upadają ci, co w niebo godzą, I gdy wnikając w serc zranionych ciemność, Za każdym bólem znalazłem nikczemność, Natenczas miłość stała się podobną Do nienawiści smutnej i posępnej, I przeklinałem tę rzeszę żałobną, I pogardzałem nimi - sam występny... I mścić się chciałem za gorycz zawodu, Żem nie mógł kochać jak dawniej za młodu. Tak więc w mej duszy zburzonym kościele Została straszna pustka i samotność, Sam jako nędzarz zostałem w popiele I własną badać zacząłem przewrotność, I wszystko w sobie znalazłem to samo, Co mi się zdało być u drugich plamą. Wszystkie pragnienia nędzne, brudne, liche, Co kłamią tylko pozór wyższej cnoty, Olbrzymią nicość i olbrzymią pychę Znalazłem na dnie swej własnej istoty, I tak swe serce rozpoznawszy chore, Straciłem w sobie ostatnią podporę. Lecz ta upadku właśnie ostateczność, Co mnie w bezdennej pogrążyła nocy, Dała, mi poznać wszechwładną konieczność Wyższej a razem nieskończonej mocy. I moja rozpacz szalona i trwoga Świadczyła jeszcze o potędze Boga. Na mojej piersi spoczywał schowany Maleńki krzyżyk ze słoniowej kości: Świadek młodzieńczej wiary nieskalanej, Dar macierzyńskiej najczystszej miłości, Co przetrwał wszystkie burze i szaleństwa Znakiem cichego, boskiego męczeństwa. Kiedy go teraz na piersi zbolałej Po latach tylu znalazłem niewierny, Tak mi się wydał znowu jasny, biały, Taki potężny i tak miłosierny, Że znów tęsknotą zadrżało mi łono Za tą postacią tyle uwielbioną! I powitałem światło wiecznie nowe Z tych jasnych ramion krzyża tryskające, I na skrwawione stopy Chrystusowe Tak samo lałem moje łzy gorące, Jak wówczas, kiedym poił serce młode, Patrząc na mistrza nadziemską pogodę. I znów słyszałem te boskie wyrazy: "Chodźcie tu do mnie wy, którzy cierpicie, Chodźcie tu do mnie leczyć ziemskie zmazy, We mnie jest spokój i we mnie jest życie, Nie plączcie próżno na świeżej ruinie, Wszystko przemija, prawda nie przeminie!" Więc posłuchałem słodkiego wezwania - I oto idę z mym sercem schorzałem, I pewny jestem twego zmiłowania, Bom wiele błądził, lecz wiele kochałem, I drogi życia przeszedłem cierniste... Więc Ty mnie teraz nie odepchniesz, Chryste! Adam Asnyk 9 listopad 1869 --

Dzień Matki . info - Dziś imieniny Edwarda, Geraldyny, Teofila